Co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Przed wylotem

Dla obywateli Polski w 2010 roku nie była wymagane wcześniejsze załatwianie dokumentów wjazdowych. Przed wylotem należy jednak rozważyć wykonanie odpowiednich szczepień. Najlepszymi informacjami dotyczącymi bieżących zagrożeń dysponują Sanepid oraz Instytut Medycyny Tropikalnej. Warto pamiętać, że rejony tropikalne są obszarem szczególnego zagrożenia malarią, na którą nie ma szczepionek. Na rynku dostępne są tabletki, których jednak zakup należy jednak skonsultować wcześniej z lekarzem. Najpopularniejszą tabletką jest Malarone, sprzedawane w opakowaniach po kilkanaście tabletek (cena w sierpniu 2010 wynosiła 150-200 zł za opakowanie).

Rozważając podróż do dżungli…

Tabletki na malarię są w tym wypadku raczej nieodzowne. Malarone przyjmuje się po jednej tabletce dziennie, należy jednak zacząć na dzień przed przyjazdem w zagrożony teren i przyjmować je codziennie do 7 dnia po wyjeździe włącznie. Nieodzowny jest też środek na komary. Zapomnijcie jednak o popularnych w Polsce sprayach, dostępnych w sezonie grillowym w każdym sklepie. W brazylijskich warunkach skuteczne są jedynie środki zawierające tzw. DEET. Są one dostępne także w Polsce, jednak stężenie substancji DEET może być niższe, niż w środkach zakupionych w Brazylii. My kupowaliśmy repelenty na bazarze w Manaus i działały dobrze.

Warto też na wszelki wypadek wykupić ubezpieczenie na każdy dzień podróży. Tutaj jednak uwaga – należy zaznaczyć w agencji, że wybieramy się do dżungli. Stawki ubezpieczenia są wtedy dużo wyższe, ale jest to niezbędne, by w razie potrzeby nie okazało się, że nasze ubezpieczenie jest bezwartościowe.

Choć strój naszych przewodników był, mówiąc oględnie, raczej plażowy, nie polecamy jednak iść w ich ślady. Warto zaopatrzyć się przed wyjazdem w pełne buty za kostkę (np. popularne buty trekkingowe, zwracając jednak uwagę, by góra była dość twarda – w razie potrzeby uchroni przed zębami jadowymi gadów). Dobrym pomysłem jest kupienie lekkiej odzieży „na długi rękaw” i stosowanie środka odstraszającego komary na odsłonięte partie ciała. Nieodzowne będzie też nakrycie głowy – najlepiej w postaci turystycznego kapelusza z rondem zakrywającym kark i ramiona, a także przyzwoite okulary przeciwsłoneczne i krem do opalania z BARDZO wysokim filtrem (co najmniej 30). Podsumowując, inwestycja w nowoczesną, oddychającą odzież jest godna rozważenia, ze względu na wysoką temperaturę oraz wilgotność powietrza.

Co warto zarezerwować przed wylotem?

To już zależy od własnych preferencji. My zarezerwowaliśmy przeloty, noclegi, a także przewodników po dżungli. To ostatnie nie jest jednak konieczne. W Manaus znajduje się mnóstwo biur podróży organizujących wypady trekkingowe, wydaje się, że nawet w sezonie nie powinno być problemu z dostępnością miejsc. Wcześniejsza rezerwacja pozwoli jednak być może na wynegocjowanie lepszej ceny lub lepszych warunków wycieczki. My korzystaliśmy z biura Amazon Riders i na podstawie własnych wrażeń możemy polecić ich usługi.

W przypadku wizyty na Fernando de Noronha, konieczna będzie też wcześniejsza rezerwacja noclegów. Do dyspozycji są liczne pensjonaty (pousada), w internecie można znaleźć także takie, które akceptują przelewy w systemie PayPal. W Pousada del Mares nie było z tym żadnych problemów.

Po przylocie na Fernando de Noronha należy opłacić na lotnisku podatek (w sierpniu 2010 akceptowane były polskie karty kredytowe, niemniej jednak na wszelki wypadek warto mieć ze sobą odpowiednią ilość gotówki, by uniknąć ewentualnych problemów). Podstawą do obliczenia podatku jest data przylotu i data odlotu z wyspy. Im dłuższy pobyt, tym wyższa stawka dzienna podatku. Około tygodniowy pobyt to koszt rzędu 200-250 reali (sierpień 2010), natomiast miesięczny pobyt wiąże się z wydatkiem 3000 reali.

Dojazd

Z Polski nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych z Brazylią. Do dyspozycji są w zasadzie dwa duże lotniska – w Sao Paolo oraz w Rio de Janeiro. Z naszego rozeznania wynikało, że loty do Sao są nieznacznie tańsze. Lecieliśmy przez Madryt Iberią. Jeżeli planujecie wyprawę w większym gronie, to zapewne w każdej linii lotniczej zostaniecie potraktowani uprzejmie i poważnie – wszak sprzedaż o wartości kilkunastu tysięcy złotych nie zdarza się codziennie.

Przemieszczanie się po kraju

Brazylia to piąty pod względem powierzchni kraj na świecie, co oznacza, że poszczególne miasta dzielą ogromne odległości. Podróżowanie autobusem jest zatem warte rozważenia tylko wtedy, gdy dysponujesz odpowiednio dużą ilością czasu na pobyt. W przeciwnym wypadku pozostają samoloty. Przeloty po Brazylii są nieco droższe niż po Europie, jednak można odnaleźć ciekawe promocje. Z jednej z nich skorzystaliśmy – na stronie brol.com można zapoznać się z ofertami pod hasłem Brasil AirPass. Ceny zaczynają się od kilkuset dolarów i uprawniają do kilku-kilkunastu przelotów po kraju. Trzeba jednak wcześniej ustalić swój plan podróży, a więc zadeklarować w trakcie zakupu, na jakich lotach zamierzamy bilety wykorzystać. Lot na Fernando de Noronha był w naszym wypadku dodatkowo płatny.

Noclegi

Najtańsze noclegi oferują hostele. Ich standard jest jednak różny, ale zazwyczaj są czyste i panuje w nich swobodna atmosfera. W Rio de Janeiro polecamy hostel Rio Backpackers, w którym nocowaliśmy, głównie ze względu na położenie – blisko Copacabany i Ipanemy, w dość bezpiecznej, jak się wydaje, okolicy. Jak sama nazwa wskazuje, popularny głównie wśród międzynarodowej młodzieży podróżującej z plecakami.

Na Fernando de Noronha najlepszym wyborem będą tzw. Pousady – prywatne pensjonaty, zazwyczaj ze śniadaniem. Na wyspie znajdują się pousady w bardzo różnych cenach, jednak nawet te najtańsze oferują dobry standard. My nocowaliśmy w Pousada del Mares.

Noclegi w dżungli są zazwyczaj wliczone w koszt wycieczki, dla pewności warto jednak o to dopytać w biurze.

Pieniądze

Produkty spożywcze i inne towary mogące przydać się w podróży są zazwyczaj droższe niż w Polsce – mniej więcej dwukrotnie. Przyzwoity posiłek w restauracji to koszt około 30 reali, na Fernando de Noronha ceny są jeszcze wyższe. Nigdzie w Brazylii nie mieliśmy problemu z polskimi kartami kredytowymi i debetowymi, dla pewności warto jednak dopytać się o to przed wyjazdem we własnym banku.

Bezpieczeństwo

We wszystkich przewodnikach i internetowych poradnikach bezpieczeństwu w Brazylii poświęcano szczególną uwagę. Jechaliśmy tam przygotowani na wszystko. W trakcie trzech tygodni pobytu nie spotkała nas ani jedna nieprzyjemna przygoda. Byliśmy jednak ostrożni i do takiej ostrożności będziemy też zachęcać innych. Jesteśmy skłonni uwierzyć, że w tych wszystkich przeczytanych i zasłyszanych wcześniej historiach o wysokiej przestępczość tkwi prawda, a my mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia, by nie mieć o czym opowiadać. W większych miastach, takich jak Sao Paolo, Rio de Janeiro, Manaus czy Salwador cenne rzeczy i dokumenty (w tym także duże zapasy gotówki) warto zostawić w hotelu. Kradzieże kieszonkowe są podobno w Brazylii dużo rzadsze niż rozboje. Zgodnie z zasłyszaną wcześniej radą, nie warto jednak wychodzić na miasto z całkowicie pustymi kieszeniami, w trudnej sytuacji kilka-kilkanaście reali może bowiem ochronić przed wściekłością ewentualnego napastnika. Na zakończenie trzeba jednak dodać, że jesteśmy żywym przykładem na to, że złe przygody nie spotykają w Brazylii wszystkich turystów.

 
018.jpg