Fernando de Noronha

Raj na ziemi

Fernando de Noronha to drugi cel, co do którego byliśmy zgodni od samego początku. Jest to wyspa położona na Oceanie Atlantyckim oddalona o około 500 kilometrów od Recife. Ma ponad 20 kilometrów w obwodzie, jest pełna rajskich plaż, egzotycznych palm i innej roślinności oraz otoczona ze wszystkich stron pięknymi rafami koralowymi. Jeden z przewodników przyznaje plażom na świecie gwiazdki w skali od 1-5. Na Fernando de Noronha znajdują się trzy z czterech pięciogwiazdkowych plaż w Brazylii.

Ze względów ekologicznych (albo ekonomiczno-turystycznych) pobyt na wyspie obwarowany jest dość dużymi restrykcjami. Liczba turystów, którzy mogą na niej przebywać jedocześnie ograniczana jest przez liczbę miejsc w dwóch – trzech samolotach, które w sezonie przylatują na wyspę codziennie. Każdy turysta musi ponadto zaraz po przylocie opłacić drogi podatek „klimatyczny” i zobowiązać się tym samym do opuszczenia wyspy w ustalonym terminie. (Zobacz też Informacje praktyczne)

Wyspa dosłownie kipi egzotycznymi atrakcjami i oferuje dużo więcej, niż tylko opalanie się na plaży – choć morskie kąpiele są raczej nieodłącznym składnikiem pobytu. Już pierwszego dnia pływaliśmy nocą w ciepłym oceanie. Przed przylotem na wyspę dowiedzieliśmy się, że do jednej z zatok przypływają rankiem delfiny, by nakarmić młode. Byliśmy tak podekscytowani faktem znalezienia się w raju, że postanowiliśmy o 1 w nocy wyruszyć na poszukiwania zatoki. Szliśmy początkowo pieszo, jednak już po chwili, w samym środku nocy zatrzymała się przy nas duża ciężarówka. Dziewczyna, która siedziała za kierownicą zaproponowała, że nas podwiezie kawałek. Byliśmy zaskoczeni nie tylko tą bezinteresowną uprzejmością, z którą nie spotkaliśmy się wcześniej w kontynentalnej Brazylii, ale także odwagą dziewczyny, która w środku nocy zdecydowała się podwieźć wychodzących z lasu trzech turystów z Polski. Do zatoki dotarliśmy jeszcze przed świtem. O 5 rano zjawiła się nad nią grupa z przewodniczką, która uświadomiła nas, że właśnie złamaliśmy lokalne prawo – do tej części parku można wchodzić bez przewodnika tylko w ustalonych godzinach. Upiekło nam się jednak i nie deportowano nas z raju. Pierwszej nocy na wyspie nie spaliśmy w ogóle.

01020304

W trakcie 5 dni tam spędzonych wygrzewaliśmy się na cudownych plażach, zjeździliśmy wyspę wynajętymi pojazdami buggy, nurkowaliśmy z maskami, widzieliśmy i jedliśmy rekina, pływaliśmy z żółwiami, popijaliśmy caipirinhę i rozkoszowaliśmy się chwilą. Widzieliśmy najpiękniejszy widok w życiu. Po tygodniu spędzonym w dżungli potrzebowaliśmy takiego relaksu i odrobiny luksusu.

Wylatywaliśmy z Fernando de Noronha z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony odczuwaliśmy żal, że opuszczamy raj. Z drugiej – nie mogliśmy doczekać się zwiedzania Rio de Janeiro.

0102030405060708

Czytaj dalej: Rio de Janeiro

 


021.jpg