Przygotowania

Grunt to plan i integracja

Naszą podróż zaczęliśmy planować w lutym 2010 roku w jednym z warszawskich pubów. Początkowo ustaliliśmy kierunek: ruszamy do Brazylii. Umówiliśmy się, że przy kolejnym spotkaniu każdy wypisze kilka miejsc, które chciałby w tym kraju odwiedzić. Brazylia to piąty pod względem powierzchni kraj na świecie, toteż geograficzna rozpiętość miejsc była niesamowita. Okazało się jednak, że na każdej z kartek znalazła się na pierwszym miejscu amazońska dżungla. Chcieliśmy zobaczyć ją na własne oczy i przeżyć przygodę, którą zapamiętamy do końca życia.

Entuzjazm bardzo szybko wcieliliśmy w życie. Przed wyjazdem spotykaliśmy się regularnie. Czasem tak po prostu, integracyjnie, na piwo, a czasem ustalaliśmy szczegóły. Przed wylotem z Polski, który zaplanowaliśmy na 6 sierpnia 2010, mieliśmy zabukowane wszystkie hotele, umówionych przewodników po dżungli i kupiony bilet uprawniający nas do kilkunastu przelotów po kraju. Mając na uwadze egzotyczne warunki, w jakich przyjdzie nam się znaleźć, zadbaliśmy też o zdrowie i bezpieczeństwo – załatwienie szczepionek, zakup tabletek na malarię oraz wykupienie dobrego ubezpieczenia to podstawa. Na szczęście z tego ostatniego nie musieliśmy korzystać.

Do Brazylii mieliśmy dotrzeć w trzech turach. Mateusz wylatywał do Sao Paolo jako pierwszy, my dołączamy do niego następnego dnia rano, a po tygodniu spędzonym w dżungli mieliśmy spotkać się z dziewczynami. Na około tydzień przed wylotem spotkaliśmy się w pubie po raz ostatni przed wyjazdem. Rozstaliśmy się ze słowami „Do zobaczenia w Sao!”

Czytaj dalej: Pierwsze spotkanie z Brazylią

 


012.jpg