Sao Paolo

Pierwsze spotkanie z Brazylią

7 sierpnia o 5 rano wylądowaliśmy w Sao Paolo. Po długim oczekiwaniu na lotnisku w kolejce przyjezdnych wsiedliśmy do taksówki i wyruszyliśmy w stronę hostelu. Pierwsze zetknięcie z Sao było dosyć ponure. Zza szyb taksówki oglądaliśmy szary, betonowy świat, autostrada wiła się przez dzielnice biedy (favele), by po pół godzinie dotrzeć do centrum. Czuliśmy się trochę nieswojo. Przed wyjazdem z Polski naczytaliśmy się w przewodnikach wiele o rozbojach, kradzieżach i innych nieprzyjemnościach, które czekają na turystów w Brazylii. W hotelach znajdują się posterunki ochroniarzy, łatwo dostępne okna są przeważnie zakratowane. To wszystko ma w założeniu dawać poczucie bezpieczeństwa, mimo tego jednak pierwsze wrażenie jest dosyć posępne.

sao01sao02sao05sao06

W hotelu spotkaliśmy się z Mateuszem. Od razu ruszyliśmy w miasto. Przedpołudnie spędziliśmy w betonowych obrzeżach centrum miasta, które nie sprawiły na nas najlepszego wrażenia. Sao Paolo pełne jest kontrastów. Bieda graniczy tu z przepychem, kartonowe posłania na ulicy sąsiadują z budynkami ze szkła i stali. Dopiero po południu trafiliśmy do właściwego centrum, które tylko w niewielkim stopniu zmieniły nasze wyobrażenie o mieście. Cały czas mieliśmy w głowie i przed oczami obraz biedy oraz zaniedbania. Wróciliśmy do hotelu dosyć wcześnie i urządziliśmy sobie małą „posiadówkę” z okazji tak długo planowanego spotkania w Sao.

sao03sao04sao07sao08

Czytaj dalej: 6 dni w amazońskiej dżungli

 


011.jpg